Aleksander Wat
Wygląd
Mój wiek
Tom I
- chłopi a habitus szlachecki: "Było chłopstwo. Chłopstwo polskie było bardzo przejęte szlachecką kulturą", s. 22
- komunizm jako choroba:
"Komunizm jest dla mnie czynnikiem chorobotwórczym, diabolicznie chorobotwórczym. Miłosz: Ale to jest bardzo dobry punkt wyjścia", s. 57
- hitleryzm to reakcja na komunizm, s.59
- rola kobiet:
"Ogromną rolę w tym popychaniu pisarzy ku komunizmowi odegrały żony, szczególnie Żydówki. Miłosz: Kobiety, jak wiadomo, miary nie znają", s. 93
- Miłosz: podział ludzi na dwie kategorie: pizdostradatiel i chujopromyszlennik, s. 99
- Rosja dla Polaków: "Rosja - olbrzymi kraj, który jest dziki, są w nim zaniedbania setek lat, (...) Sto kilkadziesiąt milionów ludzi, w gruncie rzeczy upośledzonych, nieszczęśliwych, ale półdzikich", s. 139
- pogrom kielecki: "Według tego, co słyszałem z wielu stron, był urządzony (...) przez kielecki Urząd Bezpieczeństwa (policjantów nie było zupełnie tego dnia)", s. 144
- Stalin-Sralin, s. 297
- nie bili: "Raz przyskakiwali, zdawało się, że mają mnie bić, ale nigdy mnie nie uderzyli, nie miałem też tych reflektorów, za to doprosy psychicznie ciężkie", s. 296
- pochodzenie Wata: "Moim przodkiem był Solomon bar Izaak Raszi w jedenastym wieku z Troyes, który kształcił się w Moguncji. (...) Potem, w początkach XIX wieku, moim przodkiem był Izrael, (...) cudotwórca z Kozienic, do którego książę Czartoryski jeździł po rady, bo on był jasnowidzem", s. 300
- więzienia polskie gorsze niż Rosja (Zamarstynów): "Kazali rozbierać się do naga i przysiady robić, zaglądali do tyłka, czy czegoś tam nie schowano. Straszne były powroty do celi. To był ten sadyzm, w Rosji tego nigdy nie było", s. 321
Tom II
- Machajski głosi eksterminację inteligencji, s. 41
- kompleks niższości wobec Rosjan: "jest przecie głęboko utajoną sprężyną narodowo-polskiej ostentacyjnej pogardy dla Moskali", s. 45
- astygmatyzm: "w późniejszych latach dawał mi wiele satysfakcji malarskich: idąc ludną ulicą, zwłaszcza o letnim zmierzchu, gdy zapalają gazowe latarnie, przymykałem jedno, to drugie oko i widziałem świat przed sobą oczyma bądź Sisleya, bądź naturalistów", s. 46
- komunizm to wolność do "upicia się umór w miejscu publicznym, plucia i smarkania gdzie bądź, rozpychania starców i kobiet przy wsiadaniu do tramwaju", s. 50
- w Łubiance więźniowie dużo czytają
- literatura: "Literatura to znaczy wnikanie i synteza, to znaczy poezja - w końcu - to jest bohaterstwo. Nagi, słaby, głodny, trzęsący się jaskiniowiec zagrożony przez wszystkie żywioły i wszystkie bestie, i wszystkie demony, który robi to bohaterstwo dla konsolacji, w najgłębszym tego słowa znaczeniu. (...) Konsolacja nagiego, słabego jaskiniowca", s. 65
- czytanie: "Czytanie to był raj, to była delicja, ale to było oszukiwanie losu. To był narkotyk. Mimo wszystko ucieczka w narkozę. Chociaż nie tylko. (...) byłem izolowany w monadzie czy w eonie w tej celi, a przez lekturę zawiązywałem kontakt z wiekami, z dziełami ludzi, z człowieczeństwem", s. 88
- Augustyn jako odrzucenie Sokratesa: "Co to jest czas? Póki mnie nie pytają - wiem, czym jest czas, ale gdy tylko zadają mi to pytanie - nic nie wiem! To jest brzytwą podważony cały Sokrates", s. 108
- klasizm: "Często leżałem w elitarnej klinice Ministerstwa Zdrowia. Leżałem też w zwykłych szpitalach i wiem, jak łatwo można pobudzić milkliwego człowieka z ludu do rozmów, do wywnętrzania się. To jest łatwe. Trzeba nie tyle umieć, ile trzeba się pozbyć jakiejś pychy. Trzeba szczerze i autentycznie, bo oni natychmiast czują, jeżeli to jest robione, być demokratą, to znaczy nie uważać się za coś wyższego, a po prostu mieć poczucie, że jeżeli ja zajmuję wyższe stanowisko, to tylko dzięki przypadkowi losu i okupuję to wadami, których mój kolega z ludu nie ma, a więc przewyższa mnie pod tym względem", s. 110
- Jan Kott: Conrad jest pisarzem kupiectwa angielskiego, s. 113
- klasizm, oralność wypisana na twarzy: "Jeden chłopek, widać, że z ziemi, brzydki, rosyjski, taki młody chłopek, analfabeta, ale ta brzydota ziemi, jakaś gorsza replika tego Ukraińca - gnoma. Też mały, kusy, ale silny. Małe oczęta, patrzące chytrze, jak przez okienko. Oczy jak małe okienka. Ale analfabetyzm widać na twarzy, na gębie. Bywają takie twarze. Wiadomo, że ni czytać, ni pisać. To jest wyryte. Wiadomo, że pismo się do tej twarzy nie przykleiło nigdy", s. 166
- nie przełożył Zamku Kafki, bo "Kister miał recenzje, które twierdziły, że to jest bzdura", s. 253
- wzór mowy niemieckiej: Heine, Przyczynki do historii religii i filozofii w Niemczech, s. 253
- literatura rosyjska X-XII w. - 25 kodeksów, s. 261
- Dickinson, G. Lowes (Goldsworthy Lowes), An essay on the civilisations of India, China & Japan 1862-1932
Bibliografia
- Aleksander Wat, Mój wiek. Pamiętnik mówiony, Czytelnik: Warszawa 1990